czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 22

*kilka tygodni później, 31 stycznia 2013*
- Alex wybacz mu w końcu, zrobił to nieświadomie.- zaczęła Victoria podczas naszego wypadu na kawę. W sumie od kilkunastu dni nie wychodziłam na dwór i to raczej dobrze mi zrobi. Mój pokój jest cały w papierkach bo batonach i żelkach, opakowaniach po lodach, podłogi tam nie widać. okna są pozasłaniane a w powietrzu unosi się dym papierosowy. Tylko Victoria i mój brat mogli tam wchodzić nikt inny a w szczególności nie Zayn. Ten wielki dupek mnie zdradził no przynajmniej połowicznie a to jest przykre po tym co zaszło między nami w hotelu. Wtedy było nam cudownie.. Jak tylko o tym pomyślę robi mi się ciepło na sercu
- Podoba ci się ten pokój?- Zayn był wtedy romantyczny i starał się by wszystko było jak najlepiej. Mimo że ludzie uważają, że jest nie czuły bo udaje Bad Boya a tak na prawdę nim jest to jednak on jest czuły oraz romantyczny. Kiedy usiadłam na łóżku chłopak usiadł koło mnie, złapał mnie za podbródek i obrócił moją twarz w sowim kierunku. Czule popatrzył mi się w oczy a następnie pocałował w usta coraz więcej i czulej co ja z resztą odwzajemniałam. W końcu Zayn zaczął 
zdejmować mi koszulkę i masować mój brzuch co samo w sobie jest przyjemne. Nareszcie zaczął całować mnie po szyi i położył mnie na pościeli łóżka. Schodził w dół ciągle mnie całując a przy okazji  rozpinając mój stanik. W końcu zamieniłam rolę i to ja byłam na górze. Zaczęłam całować każdy milimetr jego ciała zaczynając od ust. Znów zamieniliśmy się miejscami a brunet spytał
- Alex na pewno tego chcesz?- pokiwałam tylko głową. Po kilku sekundach poczułam go w sobie. Było mi cudownie. Chłopak zaczął 

poruszać się w górę i dół aż czułam się nieziemsko. Nawet Zack nie zaspokoił mnie tak nigdy. Starałam się nie okazywać się uczuć za bardzo ale delikatnie wbiłam mu paznokcie w plecy i przejechałam nimi w górę ramion. Chłopak syknął z lekkiego bólu. 
Po kilku minutach błogiego seksu zakończyliśmy nasz stosunek przytulając się do siebie. Myślę iż oboje byliśmy spełnieni a to doświadczenie przybliżyło nas do siebie jeszcze bardziej. 
- Akex!- z moich wspomnień wyrwał mnie mój brat krzycząc mi do ucha i większość osób się na nas patrzyło.
- Czego chcesz ciemnoto?- odpowiedziałam na jego wołanie.
- Muffinka jagodowa czy czekoladowa?- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy
- Żadnej nie chce.
- Matko ona jest chora. No cóż więcej dla mnie- powiedziała brunetka biorąc oby dwa ciastka i zaczynając je jeść
- Już ci mówiłam że w cycki nie pójdzie a prędzej w dupę. - powiedziałam popijając kawę z kubka.
- Ha ha ha, mimo humoru nadal jesteś wredna i brzydka.- odpowiedziała mi i ponownie zaczęła zjadać czekoladową pychotę
 Popatrzyłam na nasz stolik cały zawalony kubkami po kawach oraz papierkami po ciastkach.
- Alex a co tak właściwie się stało?- spytał mnie mój brat. Cały czas się o to pyta a ja ciągle nie chce mu odpowiedzieć. Jedynie Vicky o tym wie bo sama ze mną to widziała.
- Max...
- No weź obiecałaś mi tyle razy, że powiesz mi w końcu możesz to zrobić. - chłopak zaczął się z lekka denerwować.
- Max on... on całował inną i macał się z nią.- pojedyncza, mała łza spłynęła mi po policzku a ja szybko ją wytarłam. Brat nic nie powiedział tylko mnie przytulił i dał całusa w policzek. Odwzajemniłam uścisk ale dla rozluźnienia atmosfery krzyknęłam na brata
- Fuj weź się jeszcze twoje zarazki na mnie przejdą!- delikatnie walnęłam go po ramieniu a on się zaśmiał tak samo jak Victoria. Jeszcze trochę porozmawialiśmy i postanowiliśmy pójść do centrum na zakupy.
Gdy wyszliśmy, przed nami ukazał się widok kilkuset ludzi w tym turystów oraz Big Bena. Centrum jest kilka przecznic stąd, więc na spokojnie się przejdziemy.
- Nie możemy pojechać autobusem? Dopiero co zjadłam.- jak zwykle moja przyjaciółka zaczęła narzekać. Złapałam ją za rękę i zaciągnęłam w kierunku przejścia dla pieszych.
- Ruch dobrze ci zrobi- powiedziałam do niej kiedy uległa i pozwoliła mi zaciągnąć się na pasy.
- Bardzo śmieszne brzydulo.
- Przynajmniej jestem chuda i mam cycki.- jak zwykle mówiłyśmy w naszym ojczystym języku, więc ludzie w okół nas patrzyli się na nas dziwnie. Podczas kiedy my się kłóciłyśmy Max wyrywał jakąś laskę z naszej szkoły. Jak zwykle postanowiłyśmy mu w tym przeszkodzić.
- Ty chuju znowu mnie zdradzasz?- jak zwykle zaczęła brunetka a Max się załamał, schował twarz w dłoniach i zaczął nią kręcić.
- No nie znowu? Serio? Ja nigdy nie będę miał dziewczyny przez was.- zaczął na nas krzyczeć a dziewczyna dała mu z liścia i poszła w drugą stronę. My przybiłyśmy sobie piątkę i zaczęłyśmy się śmiać z niego.
- Ja was zabiję!- chłopak krzykną do nas i zaczął na nas biec, więc my odruchowo zaczęłyśmy uciekać. Na szczęście zapaliło się zielone światło, więc się nam udało bezproblemowo uciec.
W końcu po jakiś 5 minutach wszyscy byliśmy zmęczeni, więc skończyliśmy naszą zabawę. Jakoś tak
poczułam się lepiej więc dałam brunetce całusa w policzek. Max wykorzystał okazję i zrobił nam zdjęcie
- Ty wredoto.- krzyknęłam za bratem zabierając mu telefon. Spojrzałam na zdjęcie i stwierdziłam że jest całkiem spoko. Szybko więc zalogowałam się na twitter'a i wstawiłam. Następnie wylogowałam się bo nie chce mieć głupich tekstów na tablicy tak jak to on zrobił mi ostatnio. Zanim oddałam mu telefon, jeszcze raz przyjrzałam się fotografii.
W końcu dałam mu ten telefon i rozpuściłam włosy.
- Wiesz, że tak ci lepiej krasnoludku- zaczęła Victoria kiedy to zrobiłam
- Cicho bądź wielka stopo- pokazałam jej język a ona wzruszyła ramionami i zaczęła iść w kierunku centrum. Co mieliśmy zrobić, poszliśmy za nią.
- Znów będę musiał nosić wasze rzeczy?
- Ding ding ding, dostajesz 1000 punktów i wygrywasz teleturniej- zaczęłam do niego mówić po polsku i znów przechodnie się dziwnie na nas patrzyli.
- Dlaczego zawsze ja?
- Bo jesteś chłopakiem- odpowiedziała mu Vicky i zaczęli się kłócić ale nie zbytnio ich słuchałam. Moją uwagę przykuły napisy na murach typu "love is Love" " people needs peace" i tym podobne. Jednak jeden
przykuł moją uwagę. Stanęłam przed nim i zaczęłam się nad tym zastanawiać. Czy jestem szczęśliwa, akurat teraz gdy nie wiem gdzie jest Zayn, jestem sama i przeżywam kolejny raz tą samą historię. Mimo że mam przyjaciół którzy mnie kochają i tym podobne, mam ojca, wujka i wspaniałą małą siostrę o którą nie dbam ale ma ojca więc jest okey. W sumie Zayn mnie zdradził ale może faktycznie nie wiedział co robi a ja go kocham. Czuję, że to jest ten jedyny, ta prawdziwa miłość tak jak mój ojciec z moją matką.
- Alex choć!- Victoria wyrwała mnie z moich rozmyślań.
- Tak już idę!- odkrzyknęłam i podbiegłam do tej dwójki idiotów.
Po jakiś 5 minutach doszliśmy do centrum i od razu skierowaliśmy się do zary, potem crop i kilka innych sklepów. W końcu po jakiś dwóch godzinach Max i my byłyśmy całe obładowane torbami.
- No to co wracamy do domu?- spytałam poprawiając czapkę, którą dopiero co kupiłam a już ją kocham.
- Ale nie na piechotę. Nogi mi odpadają- powiedziała Victoria odkładając torby na ziemię.
- Weźmiemy taksówkę księżniczko- odpowiedział jej Max wyciągając telefon. Wykręcił numer a ja wyjęłam paczkę papierosów i razem z moją przyjaciółką zapaliłyśmy je. W tym czasie Max zdążył już zamówić Taxi i zostało nam czekać jakieś 10 minut. Znów zaczęliśmy się wygłupiać i tak upłynął nam ten czas.
- No dobra to co kierunek dom?- powiedział uradowany Max wkładając torby do bagażnika.
- Tak tak-  odpowiedziałam chłopakowi wsiadając do auta. Kiedy ruszyliśmy dwójka moich towarzyszy zaczęli nad czymś dyskutować co skutecznie mnie uśpiło.

*Kilkadziesiąt minut później*
Zostałam brutalnie obudzona przez moją kochaną przyjaciółkę.
- Czyś ty oszalała?- spytałam krzycząc na nią wstając z ziemi.
- Nie ale normalnie obudzić się nie chciałaś.- odpowiedziała ze spokojem w głosie a następnie zabrała swoje zakupy i poszła do domu. Jak tu z taką wytrzymać. Wzięłam swoje torby i skierowałam się do domu.
- Wróciłam!- krzyknęłam na cały regulator, kładąc torby obok przyjaciółki
- Alex chodź tu szybko!- usłyszałam krzyki wszystkich moich przyjaciół.
- Czego chcecie?- spytałam wchodząc po schodach.
- Zayn.. on się zamknął kilka godzin temu i nie chce otworzyć. i jakieś strzały były.
- Kurwa mać, kretyni czemu nie dzwoniliście
- Ha mówiłem!- powiedział Lou i zaczął kręcić tyłkiem.
- Przestań!- wszyscy, równocześnie skarciliśmy go a on momentalnie przestał. Podeszłam do drzwi i krzyknęłam
- Zayn ciulu wpuść mnie!- następnie zaczęłam walić w drzwi. Nikt mi nie odpowiadał więc co robić.
Kopnęłam w te drzwi i udało się. Otworzyły się, na szczęście zamki są słabe. Kiedy weszłam zauważyłam Zayn'a siedzącego na parapecie. W ręku trzymał małą, białą saszetkę oraz lekki nasenne. Powoli odwrócił głowę w moją stronę i wtedy zobaczyłam że płakał i brał. Nie zbytnio wiedziałam co mam teraz zrobić. Odwróciłam głowę w stronę biurka gdzie zobaczyłam pistolet z wyjętym magazynkiem, kilkaset dolarów, jedną saszetkę z marichułaną, dwie torebeczki z anfetaminą, zapalniczkę oraz coś czego nie mogę rozpoznać.
- Zayn... Coś ty chciał zrobić?- chłopak popatrzył się na mnie swoimi kakaowymi oczami a w ręku zaczął obracać pudełeczko z lekami.
- Chce...chciałem zakończyć życie bez ciebie. Odpłacić sobie za mój błąd- powoli zaczął wstawać z parapetu i podchodzić do mnie - Alex ja nie wiedziałem, że to robię... ktoś... ktoś mi podłożył narkotyki i nie wiedziałem co robię. Na prawdę, nigdy bym cię nie skrzywdził.- zaczął powoli przysuwać się do mnie wypuszczając lekki oraz narkotyki. Odwróciłam od niego głowę tym razem w drugą stronę. Na ścianie nad łóżkiem zobaczyłam kilka małych dziur a na jednej z poduszek kilka naboi z pistoletu.
- Alex błagam cię wybacz mi. Ja.. ja nie przeżyję bez ciebie.- chłopak uklęknął przede mną i złapał mnie za moją zimną od emocji rękę. Czułam jak wszyscy się we mnie wpatrują. Czekają na moje jedno słowo, czy mu wybaczę czy nie. W mojej głowie pojawiły się wszystkie nasze wspólne chwilę, te dobre i te złe. Łza spłynęła mi po policzku a Zayn wstał i otarł ją swoim kciukiem. Wzięłam jego rękę w moją dłoń i przyłożyłam ją sobie do policzka. Kocham jego dotyk na każdym milimetrze mojego ciała. Spojrzałam w jego brązowe, rozszerzone tęczówki i odpowiedziałam mu
- Tak Zayn, wybaczam ci- po tych słowach chłopak pocałował mnie namiętnie a cała reszta odetchnęła z ulgą.

-------------------------------------------------------------------------------------
Witam witam... wiem wiem szybko napisany ale ferie mam i pomysł przyszedł do głowy więc napisałam. Mam nadzieję że się wam spodoba ostatni rozdział tego bloga. Oczywiście będzie jeszcze epilog gdzie podam link do mojego nowego bloga który jest w trakcie tworzenia xd. No cóż liczę na opinię do całego bloga jak i do rozdziału. No cóż a więc do Epiloga i pozdrawiam <3

środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 21 - "Księżniczko"

*dwa dni później*
- No i jak było? Dwa dni was nie było...- zaczęła Victoria gdy rozkładałyśmy alkohol na blat kuchennego stołu. Ma na myśli to iż nie było mnie dwa dni z Zaynem w domu. Wtedy byliśmy w hotelu w którym się trochę działo. Ale o tym później
- Potem ci powiem.- odłożyłam ostatnią butelkę wódki na blat i dałam brunetce całusa w policzek. Ona objęła mnie i poszłyśmy do salonu gdzie Liam z Louisem rozkładają stół muzyczny. Przynajmniej próbują, gdyż Lou siedzi w pudełku i krzyczy
- Tomlison na prowadzeniu a Payne stara się go wyprzedzić.- i zobaczyłam Payne'a, również siedzącego w pudle i goniącego za Lou.
- Ja pierdole jakie dzieci! Nie... Victoria?- rozejrzałam się za przyjaciółką i znalazłam ją z chusteczką na "Mecie" tego rajdu. Ja pierdole żyję wśród debili.
No dobra podsumowując Harry jest gdzieś z Zaynem, my tutaj wszystko przygotowujemy no i impreza zaczyna się o 18 a jest 16... Czyli mamy dwie godziny na przygotowanie się. Szybko złapałam brunetkę za rękę i pociągnęłam na górę przez co Lou z Liamem zaczęli na mnie buczeć.
- Tak tak też was kocham!- krzyknęłam przez ramię wchodząc do pokoju.
- Co jest?- spytała brunetka walając się na łóżko i biorąc jakąś starą paczkę żelków
- Nie jedz tego, stare jest.- dziewczyna nic sobie nie zrobiła jedynie wzruszyła ramionami i zabrała się do jedzenia. - Zostały nam dwie godziny a ja chcę wyglądać pięknie
- Nie uda ci się- powiedziała Vicky opychając się jedzeniem
- A tobie w cycki nie pójdzie- odgryzłam się jej. Dziewczyna pokazała mi język i znów zaczęła wcinać żelki.
Weszłam do garderoby w celu znalezienia sobie jakiegoś stroju na jego urodziny ale totalna pustka siedzi mi w głowie. Nie mam pomysłu na najmniejszy komplet ubrań. Czyli trzeba poprosić tą od żarcia
- Victoria rusz tą wielką dupę do mojej garderoby.- po chwili znalazła się tutaj w sumie wściekła
- Jeszcze raz powiesz, że mam wielką dupę a będziesz fruwać. - powiedziawszy to wskoczyła mi na plecy.
Po jakiś 5 minutach zeszła i zaczęła grzebać na wieszakach i praktycznie wszędzie. Po jakiś kilku minutach wyciągnęła sukienkę oraz czarne buty.
- Ja mam takie coś w ciuchach?!- wykrzyczałam biorąc ubrania od dziewczyny.
- Tak. Ja ci ją kupiłam kilka lat temu!- również krzyknęła w moim kierunku. Po tych słowach nic nie powiedziałam tylko skierowałam się do łazienki a ona zaczęła szukać stroju dla siebie.
Ciekawa jestem co tym razem wynajdzie.
Zamknęłam drzwi na zamek, bo nigdy nie wiadomo co ona zrobi. Do wanny nalałam ciepłą wodę i już po chwili weszłam tam. Gorąca woda delikatnie zaczęła mrowić mnie w części ciała. W końcu kiedy się wykąpałam, wysuszyłam się oraz zaczęłam się malować swoją twarz. Gdy skończyłam ubrałam sukienkę oraz założyłam złote bransoletki do kompletu. Efekt był całkiem całkiem ale jeszcze czegoś mi tu brakuję.
Zaczęłam coś kombinować z włosami. Najpierw rozpuściłam, następnie związałam w kucyka jednak nadal mi nie pasowało. Po kilku minutach zrobiłam warkocza na bok jednak nadal nie podobało mi się to.
Po kilku minutach znalazłam idealne wyjście, gdy zobaczyłam czarną kokardkę na jednym z blatów. Nigdy nie zrozumiem skąd mam te rzeczy tutaj. Zrobiłam niby koka. Całość wygląda całkiem nieźle.
Spojrzałam na zegarek 17:30 mam jeszcze pół godziny. Założyłam obcasy i wyszłam z łazienki.
Mojej przyjaciółki jeszcze tam nie było, najwyraźniej siedzi jeszcze w łazience. Skorzystałam z wolnej chwili i napisałam sms do Hazzy "Wracacie już?" Na odpowiedź czekam już jakieś 5 minut i zaczynam się denerwować. No cóż nie każdy ma szybki refleks do odpisywania na cudze wiadomości. Kiedy ja rozmyślałam nad tym jak zabić Harrego do pokoju weszła Victoria krzycząc
- Wyglądam bosko co nie?- odwróciłam się na obcasie w jej stronie i spojrzałam na brunetkę. Faktycznie tak wygląda. Czarna do ud, koronkowa na plecach sukienka idealnie podkreśla jej figurę i długie zgrabne nogi.
- Tak, ale cycki masz nadal małe.- powiedziałam wzruszając ramionami i sprawdzając sms od Harry'ego "Tak już jedziemy szykujcie się na balangę. Uhuhu księżniczko" Ja go kiedyś zabiję.
- Chyba przyszli pierwsi goście.- powiedziała dziewczyna stojąca obok mnie i zaglądająca mi do telefonu.
- Bo podczas kiedy ty mnie obrażałaś ja słyszałam dzwonek do drzwi- odparła i wyszła z mojego pokoju. Zapowiada się cudny wieczór. Telefon położyłam w szafce i zeszłam na dół, gdzie znajduje się jakieś 25 osób. Szybcy są. Głęboko wciągnęłam powietrze i powoli zeszłam po schodach by się nie wywalić.
Po jakiś 20 minutach poznawania różnych ludzi nareszcie dotarł nasz solenizant. Kiedy wszedł do środka wszyscy zaczęli wrzeszczeć i bić brawo. Nie spodziewałam się tego ale też dobre. Dom był prawie do pełna zapełniony a impreza trwa już w najlepsze. Chłopak zaskoczony, przynajmniej tak mi się wydaję, podszedł
do mnie a ja pocałowałam go na dzień dobry, delikatnie przygryzając jego wargę. Zaskoczony chłopak odwzajemnił pocałunek i przytulił mnie do siebie. Kilku dniowy zarost delikatnie drapie mnie po brodzie oraz policzkach. Jego zapach doprawia mnie o dreszcze. Papierowy oraz jego perfumy świetnie się z sobą "dogadują" Czasem zastanawiam się czy nie wybierał ich tak specjalnie, by się komponowały z fajkami.
- Cześć Alex wyglądasz prześlicznie.- zaczął kiedy skończyliśmy się całować
- Tak wiem.- odpowiedziałam chłopakowi łapiąc go za rękę i ciągnąc do salonu.
- Nienawidzę cię.- kiedy to powiedział stanęłam jak wryta i odwróciłam się do niego.
- Dlaczego?- spytałam prawię ze złością w oczach praz głosie
- Za tą imprezę.
- Tak uwaga bo. Ty kochasz imprezy a teraz choć.- znów zaczęłam go ciągnąć w stronę salonu co jest ciężkie gdyż ludzie skaczą, tańczą i są ściśnięci. Przepycham się łokciami by dotrzeć do upragnionego celu. Wreszcie się udało i zaciągnęłam chłopaka do DJ
- A teraz kochanie możesz udawać Dj. Świetnej zabawy- pocałowałam go w policzek i poszłam się bawić, podczas gdy Zayn zaczął puszczać muzykę.
W kuchni ludzie piją już w najlepsze a więc się przyłączyłam. Całkiem fajnie jest pić z ludźmi których nie znasz.

---------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział, który mam nadzieję że się spodoba.
Jeszcze raz dziękuję za to wszystko i mówię że to przed ostatni rozdział.
Zapraszam do wyrażania swojej opinii poprzez komentarz :)
Pozdrawiam xoxo 

środa, 23 stycznia 2013

Wiecie co jest mi trochę przykro. Blog po dodaniu nowego rozdziału miał już ponad 400 wyświetleń a tylko dwa komentarze. Staram się dla Was jak najlepiej pisać i chcę znać wasze opinie a wy mnie po prostu olewacie. To przykre :< 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział 20 - "Skąd wiesz?"

*Dwa tygodnie później*
- Kochanie to nie będzie boleć.
- Łatwo ci mówić kretynie.
- No pewnie, to nie ja tu leże- się wziął i odezwał. Fakt ja tu leżę i to mi będą to cholerstwo zdejmować ale on nie ma prawa mówić mi że coś będzie tak a coś tak.
- Weź się już nie odzywaj szczerbaty- powiedziałam praktycznie przez zęby. Chłopak przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, kilka razy przejechał językiem po zębach i powiedział
- Ale ja nie jestem szczerbaty.
- Ale jak się nie zamkniesz to będziesz.- po tych moich zacnych słowach Malik puścił moją rękę i usiadł na jakimś krzesełku przy ścianie, daleko ode mnie. I całe szczęście bo nie ręczę za siebie. Mimo iż jesteśmy parą i zrobiono nam chyba z kilka milionów zdjęć, które są we wszystkich gazetach, nadal strasznie się kłócimy. Jednakże nie wyobrażam sobie mojego życia bez tego. Gdybyśmy przestali, czułabym się tak jakby ktoś zabrał ode mnie część mojego życia, część mnie. Nie chcę być w przesłodzonym związku w którym co chwilę ktoś mówi ci "kocham cię" lub "jak pięknie dziś wyglądasz, z resztą jak zawsze" i tym podobne. Kiedy słyszę takie coś gdy przechodzę obok jakiś par to po prostu rzygać mi się chce. Na szczęście Zayn bardzo dobrze o tym wie, więc nie przesadza z takimi rzeczami.
Po upragnionych 5 minutach przyszedł lekarz z małą piłą, by rozciąć mój gips. Zaczęłam się nawet do niego przyzwyczajać ale kiedy Victoria przypomniała mi, że to dziś go zdejmuję- budząc mnie rano wiaderkiem wody, bo jak zwykle nie chciałam wstać- ucieszyłam się jak diabli. A potem Malik zaoferował, że pójdzie ze mną i miałam mieszane uczucia. Nie to, że go tu nie chcę, ale on czasem potrafi coś z chrzanić coś całkiem nie chcący. W końcu lekarz - czyli mój wujek - wziął się do rozcinania tego cholerstwa. Cały czas się stresuję, że niechcący weźmie za głęboko zanurzy ten gips i trafię na ojom. A jak wiemy ja nie lubię szpitali a strach już pomyśleć o najprostszym zabiegu czyli zszywaniu tego co facet by nawyrabiał. Jednak mam trochę zaufania do wujka. Nie wiem czemu, w końcu go nie znam ale kiedy opowiadał o mamię czułam, że mogę mu powiedzieć wszystko. Taka męska wersja Victorii. Zabiłaby mnie gdyby się o tym dowiedziała. Lepiej zatrzymać to dla siebie. W końcu z moich rozmyślań wyrwał mnie Charles
- Już po wszystkim. Do zobaczenia wieczorem. - Zayn wydał z siebie głośne "Uff" i już wstawał z fotela kiedy ja zaczęłam
- Jak to już?- Zayn ponownie usiadł na krześle i powiedział sam do siebie "trochę to potrwa" jak widać dobrze mnie zna.
- Alex nie dramatyzuj. Rozciąłem gips i jesteś wolna. A teraz idź już mam wielu pacjentów. - mężczyzna wygonił mnie kiwnięciem głowy w kierunku drzwi. Stanęłam osłupiona tak samo jak Zayn. Jeszcze nikt nie postawił mi się w taki sposób i nie skończył mojego monologu "złości" jak to nazywają niektórzy. W końcu Charles wstał, wziął mnie za nadgarstek i wyprowadził na zewnątrz.
- Zachowujesz się dziecinnie Alex. Zupełnie jak twoja matka.- po tych słowach już zupełnie zgłupiałam. Po chwili z gabinetu wyszedł Zayn i powiedział do mojego kochanego wujka
- Szybko to załatwiłeś. Dzięki- przybili sobie żółwika i lekarz zniknął w gabinecie a my zostaliśmy na korytarzu.
- Alex choć już- Zayn zaczął jęczeć jak najęty i właśnie wygląda jak dwuletnie dziecko chcące iść na plac zabaw. Jednak ja mam to gdzieś. Nikt przez tyle lat nie powiedział mi tak miłego komplementu. No dobra trzeba iść bo 5 letni Zayn zsika się w spodnie.
- No już. Jezu jaki z ciebie dzieciak.
- I za to mnie kochasz.
- Możliwe...- brunet złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Kiedy tak szliśmy przez korytarze pełne pacjentów, pielęgniarek i innych ludzi tutaj obecnych, moją uwagę przykuła grupka małych pacjentek. Stały w grupce i co chwilę przyglądają nam się i pokazują na nas swoimi małymi rączkami. Zauważyłam również że dwie z nich mają chustki na głowach czyli dwie możliwości. Rak lub białaczka. Współczuję im. Stanęłam jak wryta w miejscu i prawię nie wybiłam Zaynowi barku
- Alex! Jesteś silna jak krowa!- powiedział brunet masując swoje ramię
- Dostaniesz za tą krowę a teraz choć.- pociągnęłam go w stronę małych dziewczynek. One na nasz widok od razu ucichły i udawały, że nas nie widzą. Słodkie.
- Cześć- przykucnęłam przy dziewczynkach a zaraz po mnie Zayn. Zdezorientowany szepnął do mnie
- Co ty taka miła? Brałaś coś? I to beze mnie?- po tych słowach zaśmiał się i zwrócił do dziewczynek, które nieśmiało się na nas patrzyły - Co tak same stoicie?
- Bo my.. Ty... jesteś Zayn Malik i my..- no pięknie nawet tu go znają chwili wytchnienia nie ma. Ale one mogę długo nie pożyć. Cóż sława jest męcząca- My.. może byśmy mogły zrobić sobie z tobą zdjęcie.
- Pewnie- wziął od jednej z dziewczynek komórkę, którą dopiero teraz zauważyłam. Wstaliśmy a ja ruszyłam do wyjścia. Musiałam zapalić by przemyśleć kilka spraw. To zawsze mi pomaga. Odwróciłam się jeszcze by popatrzeć na Malika i dziewczynki. On i one byli zachwyceni, wyglądają tak jakby to były jego dzieci od dawna.
Gdy wyszłam z budynku odczułam na skórze jak cholernie zimno jest. Mimo iż jest dopiero początek stycznia i nie ma śniegu ni grama to jest zmino. Nie pojmuję tego.
Wyjęłam z kieszeni paczkę fajek, wyciągnęłam jednego i podpaliłam zapalniczką, To moja ulubiona, dostałam ją od Max'a gdy dowiedział się że to robię. Mój brat jest kochany a tak mało z nim rozmawiam. Gdy stałam tak zauważyłam że mogłam ubrać się cieplej niż, poszarpane dżinsy, bluzka i bluza i buty emu. Teraz jest mi cholernie zimno i jeszcze muszę czekać tu na Malika bo on ma kluczyki. Po jakiś 5 minutach oczekiwania na tego głąba on nareszcie wyszedł z budynku. Patrząc na niego o mało nie padłam na ziemię.
Nie rozumiem jak mogłam się oszukiwać że go nie lubię. Za dwa dni skończy 20 lat będzie to ciekawy dzień. Chłopak podszedł do mnie, przytulił i pocałował w usta
- Przepraszam, że tak długo
- Nic się nie stało- chłopak przytulił mnie bardziej po czym odszedł na pół kroku, zdjął kurtkę i mi ją podał.
- Nie Zayn dzięki. Na serio nie trze...- założył mi kurtkę na moje zmarznięte ramiona i uciszył pocałunkiem w usta. Takie uciszenie to ja rozumiem. Zaczęliśmy całować się coraz bardziej namiętnie, nasze języki stykały, praktycznie "tańczyły" razem. Było tak cudownie i nagle usłyszałam dobrze znany mi dźwięk aparatu i hamującej furgonetki. Nie ma to jak prywatność. Momentalnie przestaliśmy się całować i ruszyliśmy w stronę auta. Zayn objął mnie ramieniem i tak szliśmy przez cały parking. Następnym razem powiem mu by zaparkował bliżej. No ale cóż każdy popełnia błędy, a już w szczególności on.
Nareszcie wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy z piskiem opon. Przez chwilę myślałam, że hieny pojadą za nami ale na szczęście nic takiego się nie stało. Po chwili Zayn zaczął śmiać się jak głupi. Teraz gapię się na niego i nie rozumiem co go tak śmieszy, jednak widząc go tak uśmiechniętego również chce mi się śmiać. No i zaczęłam się śmiać. Przez jakieś następne 5 minut śmialiśmy się i nagle usłyszałam głośne trąbienie. Odruchowo złapałam kierownicę i wróciłam na właściwy pas.
- Zayn ty dupku patrz się na drogę a nie śmiejesz się jak na dragach.- krzyknęłam na niego wkurwiona, opadając na fotel pasażera. Ręce mi się trzęsą ze strachu. Mogła bym mu zrobić wielki wywód na ten temat ale jestem zbyt roztrzęsiona
- Skąd wiesz, że nie jestem?- śmiesznie poruszał brwiami na co ja walnęłam go delikatnie w brzuch i popatrzyłam w stronę okna. Za szybą panował typowy zimowy nastrój... no może prawie. Zamiast śniegu pada deszcz ale tak to zimno w chuj. Mijaliśmy różne rodzaje drzew, których i tak nie rozróżniam. Spojrzałam na moje buty, które były przemoknięte do skarpetek. Tak sobie myślę, że nie potrzebnie rano dostałam butem w twarz. Tak właśnie dziś rano dostałam Emu w twarz od Victorii. Szłam sobie spokojnie po holu w kierunku drzwi, gdy usłyszałam jak brunetka mnie woła. Po czym odwróciłam się w jej stronę i dostałam prosto w twarz moim własnym butem, po czym upadłam na podłogę. Ona stanęła nade mną i powiedziała
- Zapomniałaś to ci rzuciłam... Jak widać bardzo celnie.- miałam ochotę ją zabić ale nie było czasu, gdyż
 musiałam jechać. Brunetka tym razem ubrana całkiem swobodnie - gdyż szła rano na randkę z Lou - miała na sobie i za pewnie nadal ma czarny top, dżinsową kurtkę bez rękawów, czarne spodnie typu leginsy oraz czarne "sznurowane" buty na obcasie. Zastanawiam się czy nie jest jej zimno w taki mróz ale mieli iść do kina czy coś tam. Cieszę się z jej związku, gdyż odkąd stałam się taka jaka jestem praktycznie z nikim się nie umawiała. Jedynie przelotne flirty czy coś.
Czasem zaczynam zauważać, że byłam dla niej kulą u nogi. Ale ma problem, przyjaźń to przyjaźń, ona przetrwa wszystko.
- Ej a może zatrzymamy się dziś w jakimś motelu? - spytał Zayn łapiąc mnie za rękę. Zawsze wiedział że to mnie uspokaja tak trochę.
- Chętnie- nie pewnie uśmiechnęłam się do niego i odwzajemniłam uścisk dłoni.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Długo oczekiwany rozdział :)
Jak dla mnie trochę denny ale mam nadzieje że się spodoba.
Matko chciałabym Wam strasznie podziękować za tyle wejść oraz komentarzy. Po prostu nie wierzę w to co osiągnęłam w zaledwie po 20 rozdziałach bloga. Wchodzę na inne blogi i widzę po 40 parę rozdziałów a mniej obserwatorów, wyświetleń itp. Czyżbym była aż tak dobrą pisarką? :3 No nic mam dla Was wiadomość, rozdziały będą częściej dodawane gdyż w piątek rozpoczynam ferie *.*
Bardzo chciałabym podziękować Wiktorii za "pomoc" w rozdziale tj. kazanie mi go dokończyć xd no i chciałabym polecić jej blog, który jest cholernie interesujący :D --> Blogg
No więc zapraszam do komentowania i mam jedną prośbę czytasz=komentujesz nawet najprostsze "super czekam na next" mile widziane. :)
pozdrawiam BlueBerry <3 

niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 19 - "Czy to tak się odczuwa miłość?"

*Alex*
- Kocham cię Alex- po tych słowach brunet pocałował mnie delikatnie. Nasze usta się złączyły. Jego delikatne, idealne wargi muskały moje. Czułam się nieziemsko, jakby nic ani nikt nie był na ziemi oprócz nas, jakbyśmy byli tylko my i jedna wielka nicość. Rozchyliłam usta i pozwoliłam naszym językom połączyć się w jedność. Kiedy skończyliśmy jego czystko kakaowe oczy spoglądały na mnie z miłością oraz z uczuciem ,którego doznałam tylko raz.
- Czy to znaczy że ty też mnie kochasz?- palnął od czapy psując taki piękny moment. Odeszłam od niego na jeden krok i spojrzałam na niego czule. Miał na sobie czarne spodnie, które lekko wiszą na nim, biały t-shirt opinający się na jego umięśnionym brzuchu pod czarną, skórzaną kurtką, która aktualnie leżała gdzieś na ziemi. Nie zauważyłam kiedy ją zdjął, co jest dość dziwne.
- Alex?- przysunął się i złapał mnie za rękę. Nie chce patrzeć mu w oczy, nie teraz gdy nie jestem pewna co czuje, nie chce go zranić, nie chce by poczuł to co ja kiedyś.
Ale on tego nie wie i nie zrozumie. Chłopak ujął mój podbródek w swoją dłoń i uniósł moją głowę tak bym patrzyła mu w oczy.
- Alex. Odpowiedz mi czy ty mnie kochasz?- Malik był już lekko zdenerwowany i nerwowym wzrokiem szukał odpowiedzi w moich oczach., - Kurwa - puścił moją twarz, podniósł kurtkę, zarzucił ją na ramię i zaczął iść w swoim kierunku
- Zayn!- krzyknęłam za nim mimowolnie, on jednak pokazał mi rękę na znak bym sobie darowała- Zayn!- nadal nic. Chłopak powoli znikał mi z pola widzenia. Jestem debilką. Zamiast od razu powiedzieć mu czemu nie chce odpowiedzieć. Ja wszystko schrzaniłam, albo nie to jego wina! Zamiast spytać się lub zrozumieć, że nie wiem tego, nie umiem tego powiedzieć on się wściekł... Kogo ja okłamuje? To moja wina tylko i wyłącznie moja.
Bezwładnie, ze łzami w oczach, opadłam przy ścianie na podłogę. Odwinęłam nogi na tyle ile pozwała mi gips, schowałam głowę w kolanach i po prostu zaczęłam płakać.
Nie wiem ile tak płakałam ale nagle usłyszałam jak ktoś wychodzi z Sali i po pierwszych słowach wiedziałam kto to i ile to osób
- Kurwa, nie mogliście mi wcześniej powiedzieć że dziś tu występujecie?- nawet nie mam siły podnieść głowy by na nią popatrzeć. Nie mam na nic siły, nic mi się nie chce. Kiedy tak płakałam przez myśl przeszło mi kilka sposobów na samobójstwo i to że naprawdę go kocham. Że kocham Zayn'a Mallika, tego popierdolonego chuja, bad boya który mnie wkurza. Czy to tak właśnie odczuwa się miłość? Poprzez nienawiść? Kocham w nim wszystko, od stojących na żel włosów do zużytych, czarnych vansów.
- Alex? o boże co ci się stało. Farmerze?- Vicky błyskawicznie uklękła przy mnie i zaczęła głaskać mnie po plecach. Po chwili w jej ślady poszła reszta. Nic nie mówiłam tylko płakałam, więc Harry wziął mnie na ręce i stwierdził
- Wcale nie jesteś taka ciężka z tym gipsem.- uśmiechnął się miło ale ja nie miałam ochoty tego odwzajemniać. Nie ma czego, teraz życie nie ma sensu.
- Zanieś ją.. gdziekolwiek- zarządziła brunetka a Harry wykonał to co miał zrobić. Nie patrze gdzie idziemy, zamknęłam oczy, chce jedynie zostać sama ze sobą. Sama ze swoimi błędami, myślami i popierdoloną winą. Kto wie gdzie jest teraz Zayn? Kto wie czy nie robi czegoś głupiego jak ćpanie lub picie? A może co gorsza... nie raczej nie. Aż tak głupi raczej nie jest. Na te myśli z moich oczu poleciały nowe łzy, czyli nowe poczucie winy. Dlaczego uczuć nie da się wyłączyć od tak jakimś guzikiem czy coś.
- Alex zgwałcili cię?- podajże powiedział to Tomilson, który szedł obok przy moich nogach. W odpowiedzi kopnęłam go oraz powiedziałam
- Już to byłoby lepsze.- W tej chwili wszyscy zaczęli się zastanawiać o co może mi chodzić.
- Przecież szczęśliwa wyszła z sali- zaczął Liam - w towarzystwie Zayn'a- po tych słowach wszyscy się zorientowali że nie ma z nami Zayn'a.
- Gdzie Zayn?! Alex gdzie jest Zayn!- zaczęła Victoria szturchając mnie w ramię. Pokręciłam głową a gdy dziewczyna nadal mnie szturchała prawie, że krzyknęłam
- Nie wiem! Nie rozumiesz tego! On.. on sobie poszedł.- znów wybuchłam płaczę a Vicky nakazała Hazzie postawić mnie na ziemię. Nie chętnie zeszłam z jego ramion, gdyż czułam się w nich bezpiecznie i było w nich ciepło.
- Przepraszam Harry.- powiedziałam do lokatego gdy zorientowałam się, że ma przeze mnie mokry rękaw od marynarki. Chłopak uśmiechnął się i pokazał mi dwa kciuki uniesione do góry. Mimowolnie odwzajemniłam uśmiech i zwróciłam się do mojej przyjaciółki, znów ze smutkiem na twarzy.
- No bo... My.. On... No..- jakoś tak nie potrafię się wysłowić akurat teraz. A tak to mi się gęba nie zamyka.
- Wysłów się do cholery- brunetka, zdenerwowana już trochę, krzyknęła to do mnie. Nie dziwie jej się sama była bym zdenerwowana, gdybym znalazła ją w takim stanie, samą i bełkoczącą nie wiadomo co.
- No bo.. Całowaliśmy się, Zayn spytał się mnie kilkakrotnie czy go kocham. Ja nic nie odpowiedziałam, więc chłopak wziął kurtkę i sobie poszedł. Krzyczałam za nim ale on mi pokazał że to nie ma sensu. Nie miałam jak za nim pobiec przez ten pieprzony gips. No więc zwinęłam się w kłębek pod ścianą i zaczęłam płakać. Myślałam i myślałam przez cały ten czas i zdałam sobie sprawę że go kocham. Wtedy zjawiliście się wy i dalej już raczej znacie- powiedziałam na jednym wydechu i mam wątpliwości czy zrozumieli. Jednak po chwili wszyscy mnie przytulili.
- Kochanie nie płacz.- powiedziała Victoria
- Deklu ja już nie płaczę od jakiś 2 minut- odpowiedziałam i popukałam się w głowę żeby ona pomyślała
- A no faktycznie... No to nie wiem co ci powiedzieć- skitowała i znów mnie przytuliła.
Liam zaczął znowu dzwonić do Zayn'a jednak on nie odbierał. Albo nie chciał albo nie mógł. jednak podejrzewam, że chodzi o to że nie chce.
W końcu po 5 minutach dzwonienia Liam dał sobie spokój. Nieoczekiwanie Niall, z pełną buzią, odezwał się - Nie martw się. On przyjdzie na występ- od razu wszyscy skierowali wzrok na farbowanego blondyna, który aktualnie żuł kanapkę.
- A ty skąd wiesz?- zapytał Harry razem z Lou jak jakiś chórek, potem popatrzyli się na siebie i wybuchli śmiechem.
- No bo napisał mi sms- pokazał swój telefon. Na wyświetlaczu, wyświetlana jest wiadomość o treści "Nie dzwońcie do mnie. Będę na występie. Muszę przemyśleć kilka spraw" 
- Niall?- zaczął Payne
- Tak?
- Nie mogłeś mi tego powiedzieć jakieś 3 minuty temu?
- A po co?- skomentował tą krótką i zwięzłą rozmowę blondyn na co wszyscy zareagowali śmiechem.

*Trzy Godziny Później*
Stoję przed sceną i czekam aż ich wywołają. Koło mnie stoi radosna Vicky ale ja nie potrafię być teraz wesoła. Nie teraz gdy od tej chwili, moje szczęście jest zagrożone.
Występ przekładają już z 10 minut, wszyscy się denerwują a mnie zżerają nerwy. W końcu usłyszałam wyczekiwane słowa
- A przed Wami nasi nowi uczniowie One Direction- podniosły się setki pisków tak jak tamtego pierwszego dnia. Wyczekiwałam momentu ich wejścia na scenę. Nagle weszli... tylko Liam, Lou, Niall i Harry. Zayn'a nie było. Odwróciłam się, w oczach mam łzy, chce mi się płakać. Już zaczęłam wychodzić gdy usłyszałam jego głos.
- Tą piosenkę dedykuje wyjątkowej osobie.- od razu się odwróciłam. Stał na scenie, w całej swojej okazałości. Na sali podniosły się szepty oraz piski- Kocham Cię Alex- po tych słowach zaczęli śpiewać a wszyscy zaczęli się patrzeć na mnie. Nie ma to jak być w centrum uwagi.
Usłyszałam pierwsze słowa piosenki, którą zaczął śpiewać Zayn
Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.

Po kilku minutach skończyli piosenkę a ja popędziłam na scenę jak oszalała, pomimo gipsu na nodze. Rzuciłam się na Zayn'a, pocałowałam w usta i wyszeptałam
- Ja ciebie też Zayn. Ja ciebie też- po czym cała sala zrobiła głośnie "uuu" i zaczęła klaskać.

------------------------------------------------------------------
A oto oczekiwany rozdział 19.
Mam nadzieję że się spodoba. Mamy oczekiwany przez was moment złączenia się Zayna i Alex w Zalex lub nie wiem jak ich nazwać. Na początek chciałam skończyć że nie będą razem ale wzięłam i się nad wami zlitowałam.
Chcę Wam bardzo podziękować za ponad 10000 wyświetleń oraz 11 komentarzy pod ostatnim rozdziałem :D
Liczę na komentarze także i tutaj, z dobrą opinią lub złą.
Jeżeli macie do mnie jakieś pytania zapraszam na mojego Twittera --> @Cate989
Pozdrawiam xoxo