czwartek, 28 sierpnia 2014

City of truble

Boston.
Nowa szkoła, nowe znajomości, nowe miłości.
Pewna dziewczyna spotyka chłopaka z którym łączy ją dziwna relacja.
Czy będą razem?
Czy nowe znajomości przetrwają?
Czy dziewczyna poradzi sobie w nowej sytuacji?
Tego dowiecie się czytając City Of Trouble
 http://city-of-trouble.blogspot.com/

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 1

- Zayn a może pójdziemy popływać - uśmiechnęłam się złośliwie do chłopaka leżącego koło mnie na ręczniku.
- Bardzo śmieszne - wywrócił oczami i spojrzał na mnie - A ty pójdź być miła dla obcych ludzi.
- Coś ci wakacje nie służą bo nie umiesz już mi dogryźć. - zaśmiałam się.
- A wy znów się kłócicie? - spytała Vicky kładąc się na mnie.
- Czuję brak cycków, to ty Vi?
- Bardzo śmieszne płaska dupo - dziewczyna położyła głowę na moich plecach.
- Wygodnie? - uśmiechnęłam się do Malika i pokazałam palcem na morze. Ten pokiwał głową i wstał po cichu po czym poszedł po Louis'a. Po chwili przyszli i wzięli dziewczynę za ręce i nogi. Ta zaczęła piszczeć i krzyczeć
- Puśćcie mnie! Pożałujecie jak mnie tam wrzucicie! - ja szłam za nimi i śmiałam się widząc twarz dziewczyny. - Louis, Zayn zostawcie mnie! - po tych słowach zatrzymali się.
- Skoro tego chcesz - uśmiechnął się do niej Louis i pokiwał głową do Zayn'a i oboje ją puścili wprost do wody.
- Louis!- krzyknęła dziewczyna wstając i zaczęła biec za brunetem. Wszyscy nasi znajomi zaczęli się śmiać a obcy ludzie przyglądali się całej aferze. Zayn przybiegł do mnie i schował się za mną.
- Nie bój się obronie cię dziewczynko - wywróciłam oczami.
- Dzięki ci mój mężczyzno - chłopak przytulił mnie od tyłu i pocałował w głowę a następnie oparł się na mojej głowie.
- Nie za wygodnie? - powiedziała Vick stojąc z wiadrem wody przed nami. Skąd ona u licha wytrzasnęła to wiadro? Cholera! Oblała nas! I to ja jestem bardziej mokra bo mój "chłopak" stał za mną.
- Pożałujesz! - krzyknęłam do dziewczyny i zrobiłam krok do przodu ale Malik mnie zatrzymał.
- Jesteśmy kwita, zostaw ją. To ostatni dzień tutaj, bądź miła. - wyszeptał mi do ucha a ja zrezygnowana pokiwałam głową. On ma coś w sobie co na mnie działa. Jeszcze tego nie rozgryzłam ale tak jest.

***

- Gotowa do wyjazdu? - spytał Harry wchodząc do naszego pokoju.
- Tak a ty gotowy do nauczenia się pukać? - założyłam bluzkę i spojrzałam na Harry'ego. Dziś ubrany w czarne obcisłe spodnie i białą bluzkę a do tego swoje znoszone buty. Wyglądał znośnie.
- Możliwe. Alex możemy pogadać? - spojrzałam na niego zdziwiona. On nigdy nie chciał ze mną rozmawiać, raczej mnie podrywał co zawsze kończyło się śmiechem bądź tym że albo ja albo on uciekaliśmy przed sobą.
- Ale że ze mną?
- A widzisz tu inną Alex? - obejrzałam się za siebie i znów spojrzałam na niego.
- Raczej nie - usiadłam na łóżku i poklepałam miejsce koło siebie - chodź do cioci Alex. Co się stało?
- No bo... Wiesz ty i Zayn jesteście razem a ja dziwnie się z tym czuje.
- Wybacz, że jestem szczęśliwa - skitowałam.
- Nie o to chodzi - westchnął - wszyscy kogoś mają a do puki ty i Zayn byliście oddzielnie czułem się dobrze. Ale teraz jestem jedynym singlem i to jest... straszne. Zawsze to ja miałem dziewczynę z nich wszystkich a teraz? Teraz nie umiem mieć stałego związku.
- Harry... skarbie w końcu znajdziesz tą jedyną. - uśmiechnęłam się do niego i wzięłam go za rękę. Mój boże jestem miła. Malik zapłacisz mi za to i to wysoką cenę. - A na razie pieprz kogo ci padnie - przez chwilę panowała cisza a następnie zaczęliśmy się głośno śmiać. Po chwili leżeliśmy na łóżku cały czas się śmiejąc do puki ktoś się na nas nie rzucił.
- O mój boże! Kto jest na tyle gruby i głupi żeby to zrobić? - powiedziałam starając się zobaczyć kim jest ten idiota. Jak się okazało to Niall.
- Niall idioto! - krzyknęłam i starałam się go z siebie zrzucić. - Błagam zejdź - zaczęłam kasłać bo blondyn wbił mi łokieć w żebro.
- Niall! - krzyknął Styles wstając z łóżka i zaczął ciągnąc go za nogę.
- Zostaw mnie! Pierwszy raz mogę sie do niej przytulić! - zaczął krzyczeć Irlandczyk w moje ucho. Zabije go, obiecuje to wszystkim, że go zabiję.
- Ale ty mnie gnieciesz a nie przytulasz! - krzyknęłam mu do ucha a ten się ze mnie sturlał - nareszcie.
Jeszcze nigdy nie byłam tak brutalnie zaciągnięta do łóżka przez dwóch idiotów.
- Czy teraz mogę cie przytulić?
- Po jaką cholerę? - wstałam z łóżka i zapięłam walzikę.
- Po pewną - blondyn wstał i mnie przytulił, nie powiem całkiem miło.
- Pasuje?
- Bardzo - uśmiechnął się i mnie puścił. Wzięłam paczkę papierosów i wyszłam na taras zapalić jednego. 
Spojrzałam na widok na ocean, Będzie mi tego brakować i to bardzo. Ostatnie 3 tygodnie były wspaniałe i zakochałam się w tym miejscu. Kiedyś kupię tu sobie dom jak się dorobię i uda mi się skończyć liceum. Zaciągnęłam się mocniej i wypuściłam dym w górę.
- Chcesz zepsuć zdrowie innym ludziom niż tylko sobie? - zaśmiał się chłopak przytulając mnie od tyłu - daj bucha - włożyłam Malikowi papieros do buzi a sobie odpaliłam następnego.
- Bez przesady chciałem tylko bucha.
- Ale nie będę palić po tobie. Twoje zarazki na tym będą - uśmiechnęłam się złośliwie.
- To już wiem czemu włożyłaś mi go do buzi. Chcesz mnie otruć. - zaśmiał się i odsunął się ode mnie.
- Nareszcie mam przestrzeń. - westchnęłam i usiadłam na leżaku.
- Alex czy ty palisz?! - cholera tata.
- Nie?! - spojrzałam w bok i zobaczyłam ojca stojącego na balkonie wraz z Melody. Mam przesrane.
- A to co masz w ręku to co? - pokazał na szluga.
- Pałeczka? - schowałam rękę za siebie.
- Porozmawiamy o tym później. - westchnął - musimy się zbierać na lotnisko. Bierzcie bagaże i wio. - pokiwaliśmy głową razem z Zayn'em i skończyliśmy palić.
- Masz przesrane - zaśmiał się Zayn.
- Na serio? Nie wiedziałam - wywróciłam oczami i wstałam z leżaka - a ja myślałam, że dostanę nagrodę! Chłopaki po bagaże! Jedziemy do domu!

***

- Na prawdę chce tam wrócić - westchnęła Vick kładąc się na kanapie.
- A kto nie chce? - mruknął Louis i zdjął mokrą od deszczu bluzę. W Londynie pada, co za nowość prawda? Te 3 tygodnie ciągłego słońca to było coś w porównaniu do Londyńskiej pogody.
- Czy lodówka jest pełna? - spytał Niall wnosząc wraz z Liam'em ostatnie walizki.
- Dopiero co jadłeś - powiedział Liam z rozbawieniem w głosie.
- Niby tak - uśmiechnął się do niego blondyn i zniknął w kuchni. Ten to ma zawsze apetyt tak samo jak ja jestem zawsze zmęczona.
- Idę spać - oznajmiłam wszystkim będąc już na schodach.
- Dobranoc - powiedzieli prawie że chórem.
- Dzięki! - odpowiedziałam stojąc już pod drzwiami od pokoju. 
- Samolub! - krzyknęła Vicky
- Nie mówię nie! - zaśmiałam się i zamknęłam drzwi. Jak dobrze, po całej podróży słuchania ich narzekania i nie tylko w końcu mogę odetchną... Cholera Malik siedzi na łóżku. Zapomniałam, że mamy wspólny pokój. Może jeszcze uda mi się wyjść...
- Alex? - spytał rozbawiony chłopak widząc jak po cichu staram się wyjść z pomieszczenia - co ty robisz?
- Sprawdzam jak dobre mamy drzwi? - powiedziałam coś na poczekaniu. Chyba jednak nie dostanę oscara. A szkoda już miałam na niego półkę. - Dobra masz mnie, chciałam wyjść.
- Czemu?
- Bo cie nie lubię? - spojrzałam na niego i czekałam na jego reakcję. Jakąś zgryźliwą uwagę, docinek czy choćby - już to byłoby lepsze - obrazę majestatu. Ale nie! On wzruszył ramionami i położył się na łóżku! Nic! 
- Malik coś się stało? - zdjęłam buty i usiadłam po turecku koło niego. Ten tylko podłożył sobie ręce pod głową i zamknął oczy. No jak cie mogę, że jest chory! Ja się troszczę, pytam, staram się być dobrą dziewczyną. A ten? A ten ma to w dupie. Proszę państwa! Przed Państwem Zayn Jestem czasem jak dziewczyna podczas okresu Malik!
- Ćwoku? - położyłam się na nim i czekałam na reakcję. Znów nic. - Zadzwonię chyba po lekarza - zaczęłam wstawać kiedy ten mnie objął. Alleluja! Nie jest chory!
- Idiotko nic mi nie jest, po prostu jestem zmęczony.
- Oczywiście. - wywróciłam oczami i wtuliłam się w niego. - Kocham cię ćwoku - westchnęłam i nie mogłam uwierzyć, że powiedziałam to pierwsza.
- Jaka w tobie zmiana Jonson. - zaśmiał się brunet - ja ciebie też.
Leżeliśmy tak wtuleni w siebie, w ciszy, przez dobre kilka minut aż w końcu zasnęliśmy.

---------------------------------------------------------------------
HELLO!
Tak więc oto pierwszy rozdział cz. 2! Jaramy się. No ale proszę o szczere opinię w postaci komentarzy. Jeżeli chcecie być informowani bieżąco o rozdziałach, zostawcie nazwę TT :)
Kocham xx 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Hello!

Hey!
Tak ostatnio czytałam bloga, i mam do was zapytanie. Co powiecie na drugą część opowiadania?
Napiszcie w komentarzach jeżeli ktoś jeszcze o nim pamięta!
pozdrawiam Alex :)

piątek, 22 marca 2013

Nowy Blog


Zapraszam na mojego nowego bloga jest już Fabuła oraz Bohaterowie :)
 
http://second-life-second-chance.blogspot.com/
Pobudka wraz z poranną kontrolą, śniadanie, lekcje, obiad wraz z kontrolą, czas wolny, kolacja i kolejna nocna kontrola. Tak wygląda dzień w ośrodku społecznym dla nastoletnich przestępców, no przynajmniej dla pracowników. Dla mieszkańców dzień jest zupełnie inny.
Mają własne sprawy dla których są gotowi poświęcić wszystko. Jedynie jest mały problem. Oni nie mają już nic. Zabrano im wolność, godność osobistą oraz rodziny. W Prinston Institution codziennie dzieją się rzeczy, o których mają pojęcie tylko nie liczni. Dla Franky i jej przyjaciół to rutyna, jednak czy nowa dziewczyna w instytucji - Lola da sobie radę ze wszystkimi osobami oraz sprawami którymi się spotka? Czy Francis ją zaakceptuje choć w małym stopniu? Czy coś się zmieni w placówce?
Nadal będę prowadzić bloga a tego zacznę w środku tego :)
Pozdrawiam xoxo

czwartek, 28 lutego 2013

Epilog

- No przyj Alex!
- Pierdol się! Łatwo ci mówić kretynie. Może połóż się tu za mnie co?
- Ja pierdole jakie dzieci.- stwierdziłam po tym jak Harry z Lou przedstawili mnie i Zayn' a za kilka lat. Nie powiem to całkiem prawdopodobne. Między mną a Zayn' em jest cudownie jak nigdy. Zapomnieliśmy o
tamtej sprawie sprzed kilku miesięcy i mam nadzieję, że to się nie powtórzy a aktualnie siedzimy wtuleni w siebie na kanapie. Spojrzałam na moją przyjaciółkę, która aktualnie śmieje się z wygłupów Tomlinsona. Brunetka jest szczęśliwa jak nigdy, razem z Louisem tworzą idealną parę, jakby byli dla siebie stworzeni. Lea i Harry zerwali ze sobą, jednak nadal są przyjaciółmi co mnie cieszy. Niall ma poważny związek z Vanessą a Liam? Liam świetnie dogaduje się z Danielle.
- Kiedy jeść?!- zaczął jęczeć Niall. Chyba zapomniałam wspomnieć, że dziś są urodziny Lou oraz gwiazdka.
- Oj zamknij się żarłoku.- wszyscy spojrzeli na Emily. Dziewczynka ma już prawie 11 lat i mój charakter się jej udziela. Ona westchnęła ramionami a wszyscy zaczęli się śmiać. Jedynie mój ojciec, jak to on, rozmawia przez telefon. Chyba ustalał szczegóły jakiegoś wyjazdu. Gdy skończył rozmawiać wstałam z kanapy i podeszłam do ojca, następnie delikatnie zabrałam mu telefon. Kiedy nachylił się by wziąć ode mnie telefon ja dałam mu całusa w policzek.
- Alex oddaj mi to.
- Nie dziś tato. Dziś mamy spędzić czas rodzinnie, bez elektroniki.- wskazałam na wszystkich. Lou, Harry, Niall i Emy ganiają się w okół kanapy. Liam, Dan i Vicky gadają o czymś a Zayn odpoczywa, uśmiechając się i opierając głowę o oparcie kanapy.
- Tak będziemy spędzać resztę życia.- powiedziałam to bardziej do siebie niż do taty.
- Masz rację kochanie- mężczyzna objął mnie ramieniem i poszliśmy do reszty.
- Jesteśmy!- dosłownie po chwili usłyszeliśmy dwa donośne, męskie głosy z holu. Od razu wiedziałam, że to
Max i wujek Charlie. Wstałam z kanapy i poszłam do nich. Mieli ze sobą każdy po 5 dużych toreb z prezentami.
- Widzę, że mikołaj mnie lubi.- powiedziałam wnosząc te prezenty razem z nimi do pokoju- No.. a wy co dostaniecie?- spytałam kładąc torby pod choinką. Wszyscy spojrzeli na mnie jak na debila a ja tylko westchnęłam ramionami.


2 godziny później
Sprawa wygląda tak. Niall nie jest już głodny, jednak nadal dojada jedzenie. Dostałam super prezenty z resztą jak wszyscy.
- Kochani chce wam coś ogłosić.- zaczął mój ojciec kiedy wszyscy zajmowali się sobą. - Zanim Alex zabrała mi komórkę załatwaiłem dla nas wszystkich wycieczkę. A więc za niedługo jedziemy do Paryża.
- wszyscy się cieszyli. Od dzieciństwa chciałam tam pojechać a teraz to się spełni i to jeszcze z ukochaną osobą oraz rodziną.
- Patrzcie!- krzyknęła Emily wychodząc na taras. Poszliśmy za nią ciekawi co takiego zobaczyła. Okazało się że to śnieg. Długo wyczekiwany w Londynie śnieg. Rozejrzałam się po sąsiadach, którzy tak jak i my
wyszli by zobaczyć świąteczny cud. Trochę to tandetne ale miłe.
- Witaj mój aniołku- Zayn objął mnie ramieniem i pocałował w głowę.
- Witaj.
- Pięknie jest, co nie?
- Tak- odpowiedziałam cicho.- mam nadzieję że całe takie życie będzie, piękne po prostu.
- Obiecuję ci Alex, że takie będzie.- brunet odwrócił mnie w swoim kierunku i delikatnie pocałował w usta.

---------------------------------------------------------------------
No to tak... Smutny czas dla nas wszystkich, koniec tego bloga.
Strasznie ale to strasznie chciałabym Wam podziękować za to wszystko. 26 obserwatorów, prawie 16 tysięcy wejść no i 165 komentarzy :3
Czasem płakałam, gdy widziałam że ktoś docenia to co piszę, a czasem smuciłam gdyż na prawdę się trudziłam a ktoś zostawiał "super, czekam na next" to było trochę wkurzające ale trudno, ważne że chociaż to :)
Jeszcze raz dziękuje z całego serduszka i mam nadzieję, że Epilog się Wam spodobał.
No i zapraszam na inne moje blogi, które mam nadzieję również Wam przypadną do gustu :3
JESZCZE RAZ MASSIVE THANK YOU <3
Pozdrawiam xoxo

piątek, 1 lutego 2013

Nowy Blog

Zapraszam na mojego nowego bloga. Co prawda miał być podany wraz z Epilogiem ale skończyłam go wcześniej :)
Zapraszam i mam nadzieję że się spodoba :D
http://difrentstorythaneverything.blogspot.com/
Są już postacie oraz fabuła bloga
Pozdrawiam :*

czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 22

*kilka tygodni później, 31 stycznia 2013*
- Alex wybacz mu w końcu, zrobił to nieświadomie.- zaczęła Victoria podczas naszego wypadu na kawę. W sumie od kilkunastu dni nie wychodziłam na dwór i to raczej dobrze mi zrobi. Mój pokój jest cały w papierkach bo batonach i żelkach, opakowaniach po lodach, podłogi tam nie widać. okna są pozasłaniane a w powietrzu unosi się dym papierosowy. Tylko Victoria i mój brat mogli tam wchodzić nikt inny a w szczególności nie Zayn. Ten wielki dupek mnie zdradził no przynajmniej połowicznie a to jest przykre po tym co zaszło między nami w hotelu. Wtedy było nam cudownie.. Jak tylko o tym pomyślę robi mi się ciepło na sercu
- Podoba ci się ten pokój?- Zayn był wtedy romantyczny i starał się by wszystko było jak najlepiej. Mimo że ludzie uważają, że jest nie czuły bo udaje Bad Boya a tak na prawdę nim jest to jednak on jest czuły oraz romantyczny. Kiedy usiadłam na łóżku chłopak usiadł koło mnie, złapał mnie za podbródek i obrócił moją twarz w sowim kierunku. Czule popatrzył mi się w oczy a następnie pocałował w usta coraz więcej i czulej co ja z resztą odwzajemniałam. W końcu Zayn zaczął 
zdejmować mi koszulkę i masować mój brzuch co samo w sobie jest przyjemne. Nareszcie zaczął całować mnie po szyi i położył mnie na pościeli łóżka. Schodził w dół ciągle mnie całując a przy okazji  rozpinając mój stanik. W końcu zamieniłam rolę i to ja byłam na górze. Zaczęłam całować każdy milimetr jego ciała zaczynając od ust. Znów zamieniliśmy się miejscami a brunet spytał
- Alex na pewno tego chcesz?- pokiwałam tylko głową. Po kilku sekundach poczułam go w sobie. Było mi cudownie. Chłopak zaczął 

poruszać się w górę i dół aż czułam się nieziemsko. Nawet Zack nie zaspokoił mnie tak nigdy. Starałam się nie okazywać się uczuć za bardzo ale delikatnie wbiłam mu paznokcie w plecy i przejechałam nimi w górę ramion. Chłopak syknął z lekkiego bólu. 
Po kilku minutach błogiego seksu zakończyliśmy nasz stosunek przytulając się do siebie. Myślę iż oboje byliśmy spełnieni a to doświadczenie przybliżyło nas do siebie jeszcze bardziej. 
- Akex!- z moich wspomnień wyrwał mnie mój brat krzycząc mi do ucha i większość osób się na nas patrzyło.
- Czego chcesz ciemnoto?- odpowiedziałam na jego wołanie.
- Muffinka jagodowa czy czekoladowa?- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy
- Żadnej nie chce.
- Matko ona jest chora. No cóż więcej dla mnie- powiedziała brunetka biorąc oby dwa ciastka i zaczynając je jeść
- Już ci mówiłam że w cycki nie pójdzie a prędzej w dupę. - powiedziałam popijając kawę z kubka.
- Ha ha ha, mimo humoru nadal jesteś wredna i brzydka.- odpowiedziała mi i ponownie zaczęła zjadać czekoladową pychotę
 Popatrzyłam na nasz stolik cały zawalony kubkami po kawach oraz papierkami po ciastkach.
- Alex a co tak właściwie się stało?- spytał mnie mój brat. Cały czas się o to pyta a ja ciągle nie chce mu odpowiedzieć. Jedynie Vicky o tym wie bo sama ze mną to widziała.
- Max...
- No weź obiecałaś mi tyle razy, że powiesz mi w końcu możesz to zrobić. - chłopak zaczął się z lekka denerwować.
- Max on... on całował inną i macał się z nią.- pojedyncza, mała łza spłynęła mi po policzku a ja szybko ją wytarłam. Brat nic nie powiedział tylko mnie przytulił i dał całusa w policzek. Odwzajemniłam uścisk ale dla rozluźnienia atmosfery krzyknęłam na brata
- Fuj weź się jeszcze twoje zarazki na mnie przejdą!- delikatnie walnęłam go po ramieniu a on się zaśmiał tak samo jak Victoria. Jeszcze trochę porozmawialiśmy i postanowiliśmy pójść do centrum na zakupy.
Gdy wyszliśmy, przed nami ukazał się widok kilkuset ludzi w tym turystów oraz Big Bena. Centrum jest kilka przecznic stąd, więc na spokojnie się przejdziemy.
- Nie możemy pojechać autobusem? Dopiero co zjadłam.- jak zwykle moja przyjaciółka zaczęła narzekać. Złapałam ją za rękę i zaciągnęłam w kierunku przejścia dla pieszych.
- Ruch dobrze ci zrobi- powiedziałam do niej kiedy uległa i pozwoliła mi zaciągnąć się na pasy.
- Bardzo śmieszne brzydulo.
- Przynajmniej jestem chuda i mam cycki.- jak zwykle mówiłyśmy w naszym ojczystym języku, więc ludzie w okół nas patrzyli się na nas dziwnie. Podczas kiedy my się kłóciłyśmy Max wyrywał jakąś laskę z naszej szkoły. Jak zwykle postanowiłyśmy mu w tym przeszkodzić.
- Ty chuju znowu mnie zdradzasz?- jak zwykle zaczęła brunetka a Max się załamał, schował twarz w dłoniach i zaczął nią kręcić.
- No nie znowu? Serio? Ja nigdy nie będę miał dziewczyny przez was.- zaczął na nas krzyczeć a dziewczyna dała mu z liścia i poszła w drugą stronę. My przybiłyśmy sobie piątkę i zaczęłyśmy się śmiać z niego.
- Ja was zabiję!- chłopak krzykną do nas i zaczął na nas biec, więc my odruchowo zaczęłyśmy uciekać. Na szczęście zapaliło się zielone światło, więc się nam udało bezproblemowo uciec.
W końcu po jakiś 5 minutach wszyscy byliśmy zmęczeni, więc skończyliśmy naszą zabawę. Jakoś tak
poczułam się lepiej więc dałam brunetce całusa w policzek. Max wykorzystał okazję i zrobił nam zdjęcie
- Ty wredoto.- krzyknęłam za bratem zabierając mu telefon. Spojrzałam na zdjęcie i stwierdziłam że jest całkiem spoko. Szybko więc zalogowałam się na twitter'a i wstawiłam. Następnie wylogowałam się bo nie chce mieć głupich tekstów na tablicy tak jak to on zrobił mi ostatnio. Zanim oddałam mu telefon, jeszcze raz przyjrzałam się fotografii.
W końcu dałam mu ten telefon i rozpuściłam włosy.
- Wiesz, że tak ci lepiej krasnoludku- zaczęła Victoria kiedy to zrobiłam
- Cicho bądź wielka stopo- pokazałam jej język a ona wzruszyła ramionami i zaczęła iść w kierunku centrum. Co mieliśmy zrobić, poszliśmy za nią.
- Znów będę musiał nosić wasze rzeczy?
- Ding ding ding, dostajesz 1000 punktów i wygrywasz teleturniej- zaczęłam do niego mówić po polsku i znów przechodnie się dziwnie na nas patrzyli.
- Dlaczego zawsze ja?
- Bo jesteś chłopakiem- odpowiedziała mu Vicky i zaczęli się kłócić ale nie zbytnio ich słuchałam. Moją uwagę przykuły napisy na murach typu "love is Love" " people needs peace" i tym podobne. Jednak jeden
przykuł moją uwagę. Stanęłam przed nim i zaczęłam się nad tym zastanawiać. Czy jestem szczęśliwa, akurat teraz gdy nie wiem gdzie jest Zayn, jestem sama i przeżywam kolejny raz tą samą historię. Mimo że mam przyjaciół którzy mnie kochają i tym podobne, mam ojca, wujka i wspaniałą małą siostrę o którą nie dbam ale ma ojca więc jest okey. W sumie Zayn mnie zdradził ale może faktycznie nie wiedział co robi a ja go kocham. Czuję, że to jest ten jedyny, ta prawdziwa miłość tak jak mój ojciec z moją matką.
- Alex choć!- Victoria wyrwała mnie z moich rozmyślań.
- Tak już idę!- odkrzyknęłam i podbiegłam do tej dwójki idiotów.
Po jakiś 5 minutach doszliśmy do centrum i od razu skierowaliśmy się do zary, potem crop i kilka innych sklepów. W końcu po jakiś dwóch godzinach Max i my byłyśmy całe obładowane torbami.
- No to co wracamy do domu?- spytałam poprawiając czapkę, którą dopiero co kupiłam a już ją kocham.
- Ale nie na piechotę. Nogi mi odpadają- powiedziała Victoria odkładając torby na ziemię.
- Weźmiemy taksówkę księżniczko- odpowiedział jej Max wyciągając telefon. Wykręcił numer a ja wyjęłam paczkę papierosów i razem z moją przyjaciółką zapaliłyśmy je. W tym czasie Max zdążył już zamówić Taxi i zostało nam czekać jakieś 10 minut. Znów zaczęliśmy się wygłupiać i tak upłynął nam ten czas.
- No dobra to co kierunek dom?- powiedział uradowany Max wkładając torby do bagażnika.
- Tak tak-  odpowiedziałam chłopakowi wsiadając do auta. Kiedy ruszyliśmy dwójka moich towarzyszy zaczęli nad czymś dyskutować co skutecznie mnie uśpiło.

*Kilkadziesiąt minut później*
Zostałam brutalnie obudzona przez moją kochaną przyjaciółkę.
- Czyś ty oszalała?- spytałam krzycząc na nią wstając z ziemi.
- Nie ale normalnie obudzić się nie chciałaś.- odpowiedziała ze spokojem w głosie a następnie zabrała swoje zakupy i poszła do domu. Jak tu z taką wytrzymać. Wzięłam swoje torby i skierowałam się do domu.
- Wróciłam!- krzyknęłam na cały regulator, kładąc torby obok przyjaciółki
- Alex chodź tu szybko!- usłyszałam krzyki wszystkich moich przyjaciół.
- Czego chcecie?- spytałam wchodząc po schodach.
- Zayn.. on się zamknął kilka godzin temu i nie chce otworzyć. i jakieś strzały były.
- Kurwa mać, kretyni czemu nie dzwoniliście
- Ha mówiłem!- powiedział Lou i zaczął kręcić tyłkiem.
- Przestań!- wszyscy, równocześnie skarciliśmy go a on momentalnie przestał. Podeszłam do drzwi i krzyknęłam
- Zayn ciulu wpuść mnie!- następnie zaczęłam walić w drzwi. Nikt mi nie odpowiadał więc co robić.
Kopnęłam w te drzwi i udało się. Otworzyły się, na szczęście zamki są słabe. Kiedy weszłam zauważyłam Zayn'a siedzącego na parapecie. W ręku trzymał małą, białą saszetkę oraz lekki nasenne. Powoli odwrócił głowę w moją stronę i wtedy zobaczyłam że płakał i brał. Nie zbytnio wiedziałam co mam teraz zrobić. Odwróciłam głowę w stronę biurka gdzie zobaczyłam pistolet z wyjętym magazynkiem, kilkaset dolarów, jedną saszetkę z marichułaną, dwie torebeczki z anfetaminą, zapalniczkę oraz coś czego nie mogę rozpoznać.
- Zayn... Coś ty chciał zrobić?- chłopak popatrzył się na mnie swoimi kakaowymi oczami a w ręku zaczął obracać pudełeczko z lekami.
- Chce...chciałem zakończyć życie bez ciebie. Odpłacić sobie za mój błąd- powoli zaczął wstawać z parapetu i podchodzić do mnie - Alex ja nie wiedziałem, że to robię... ktoś... ktoś mi podłożył narkotyki i nie wiedziałem co robię. Na prawdę, nigdy bym cię nie skrzywdził.- zaczął powoli przysuwać się do mnie wypuszczając lekki oraz narkotyki. Odwróciłam od niego głowę tym razem w drugą stronę. Na ścianie nad łóżkiem zobaczyłam kilka małych dziur a na jednej z poduszek kilka naboi z pistoletu.
- Alex błagam cię wybacz mi. Ja.. ja nie przeżyję bez ciebie.- chłopak uklęknął przede mną i złapał mnie za moją zimną od emocji rękę. Czułam jak wszyscy się we mnie wpatrują. Czekają na moje jedno słowo, czy mu wybaczę czy nie. W mojej głowie pojawiły się wszystkie nasze wspólne chwilę, te dobre i te złe. Łza spłynęła mi po policzku a Zayn wstał i otarł ją swoim kciukiem. Wzięłam jego rękę w moją dłoń i przyłożyłam ją sobie do policzka. Kocham jego dotyk na każdym milimetrze mojego ciała. Spojrzałam w jego brązowe, rozszerzone tęczówki i odpowiedziałam mu
- Tak Zayn, wybaczam ci- po tych słowach chłopak pocałował mnie namiętnie a cała reszta odetchnęła z ulgą.

-------------------------------------------------------------------------------------
Witam witam... wiem wiem szybko napisany ale ferie mam i pomysł przyszedł do głowy więc napisałam. Mam nadzieję że się wam spodoba ostatni rozdział tego bloga. Oczywiście będzie jeszcze epilog gdzie podam link do mojego nowego bloga który jest w trakcie tworzenia xd. No cóż liczę na opinię do całego bloga jak i do rozdziału. No cóż a więc do Epiloga i pozdrawiam <3