wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 17 - "Układanka"

- Paul...
- Charles... nie sądziłem że dojdzie do tego spotkania
- Ja też Paul...- nie mogłam nic zrozumieć. Jak głupia patrzyłam się to na jednego to na drugiego mężczyznę. W końcu mój wzrok przystanął na ojcu i przybrał on pytanie "O co tu kurwa chodzi?" Ale nie, mój ojciec odwrócił wzrok więc pozostało mi spojrzeć na Charles'a. On popatrzył na mnie przepraszającym wzrokiem. ON a nie MÓJ ojciec. W sali panowała tak nie zręczna cisza, że musiałam ją przerwać
- Czy któryś z Panów obecnych tutaj mógłby mi to kurwa wytłumaczyć?- Alex nie bądź nie miła- nagle mój ojciec zdobył się na odwagę odezwać. Tylko zamiast odpowiedzieć mi na pytanie on po prostu miło powiedział mi żebym się zamknęła.  Nie no super- A może jakieś wyjaśnienia?- spytałam z nadzieją w głosie no i nie powiem ze zdenerwowaniem również.- No bo widzisz Alex - zaczął lekarz ale nagle do sali wparowała Melody razem z Victorią i nie było szans żeby dokończyć.- Skończymy w domu-powiedział ojciec ale ja nie dałam za wygraną- Ale Melody może wiedzieć! Ma prawie 10 lat a nie 6. Ciągle traktujemy ją jak jakieś malutkie dziecko, a tak na prawdę wszystko rozumie. Ogarnij się ojciec i powiedz o co chodzi. - wszyscy popatrzyli się na mnie jakoś tak.. normalnie i o dziwo przyznali mi rację. Przez okna w sali zobaczyliśmy, że mamy cały tabun widzów więc jednak postanowiliśmy dokończyć to w domu. No cóż jak widać moje małe przemówienie nie miało sensu, co mnie kompletnie załamało.Po jakiejś godzinie miałam założony i podpisany gips no i dostałam kule. Ale będę musiała albo je pomalować albo kupić na allegro nowe, ponieważ te są całe różowe. A ja nie będę paradować z różowymi kulami przez całe 3 tygodnie. Tym ludziom coś na łeb padło jeżeli tak myślą. Charles pojechał z nami. Mój wóz poprowadziła Vicky która pojechała razem z Melody. W samochodzie który prowadził mój ojciec było nie zręcznie. Nikt nie chciał się odezwać, zrobić tego pierwszego pieprzonego ruchu. Także jak już mówiłam całą drogę do domu (jakaś godzina) spędziliśmy w ciszy... no prawie, ponieważ ja sobie czasem pod śpiewałam piosenki z radia. Czasem leciały fajne a czasem jakieś badziewie na które się darłam żeby zmienili bo poroztszelam.
Kiedy wreszcie dojechaliśmy do domu zobaczyliśmy jak Malik tarza się na trawniku udając małego Yorka a nad  nim stał Styles kręcąc to wszystko i śmiejąc się w niebo głosy.  Z auta wysiadłam przy pomocy Charlesa i wsparłam się o kulach. Powoli dążyłam do drzwi wejściowych kiedy Malik wstał z ziemi otrzepał się i powiedział- Witam zacne dziewczę, co dziewkę tu sprowadza?- po tych słowach ukłonił się nisko i wymiotował. Tak właśnie zrzygał się na swoje nowe buty. Tak jechało że o matko boska. Mój ojciec jak najszybciej do niego podszedł i zabrał do domu, przy okazji ciągnąc tam Harrego za ucho. Bardzo śmiesznie to wyglądało ze względu na to, że mimo iż Stylesa to bolało śmiał się i nie przestawał. Kiedy byłam na schodku Melody przebiegła przede mną i o mało bym się nie wypieprzyła na ziemie ale mój tajemniczy lekarz złapał mnie w odpowiednim momencie. Trzymał mnie w swoich umięśnionych ramionach i patrzyliśmy sobie w oczy do puki coś a raczej wredny ktoś nie za chrząkał jak świnia przerywając ten moment. No zgadnijcie kto to był?  Wiecznie zazdrosna, mająca własnego chłopaka Victoria Black. "Wstałam" z ramion Charlesa i weszłam do domu. Ukradkiem zobaczyłam jak V zaczepia się ramienia lekarza i wstępuje z nim wolnym krokiem do środka. Jednak kiedy zobaczyła Lou siedzącego na schodach odskoczyła od faceta jak od ognia... albo w jej przypadku od podróby torebki od chanele.  Podskoczyła do Tomilson'a i mocno go pocałowała w usta. Ja udawałam, że rzygam i opadłam na kanapę obok Max'a oraz Malik'a. Zayn zaczął bawić się moimi włosami mówiąc "Kapitanie włochaty musimy wnieść się wyżej", mój ojciec chodził w kółko zastanawiając się jak powiedzieć mi o tej całej sytuacji panującej z lekarzem Chrlesem, mała Melody słodziutko zasypiała w ramionach mojego brata bliźniaka. Moją obolałą i całą w gipsie kostkę położyłam na stole a kule położyłam przy stole tak na wszelki wypadek. Po jakiś 5 minutach nudzenia się, ojciec postanowił usiąść na skórzanym fotelu od DNKY i zacząć swój monolog. Założył ręce na dżinsowe spodnie od Aramniego a Charles stanął koło niego, kładąc średnią wielkości dłoń. - A więc dzieci... Charles... on jest waszym wujkiem- po tych słowach nic nie mogłam powiedzieć a buzia jakby mogła to opadła by mi do samej podłogi. - Co ale jak to?- spytał Max nie dowierzając w to - od strony twojej czy mamy?- ojciec zamilkł i co chwilę otwierał i zamykał buzię... Już wiedziałam co to oznacza... To jest mój wujek od strony matki. Wszystko zaczęło układać się w jedną całość. Tą tajemniczość, te słowa "minęło tyle czasu" i to że ojciec od razu nie powiedział od kogo strony jest Charles. Ten człowiek jest jedynym, ostatnim kontaktem od mojej mamy, kimś kto może mi o niej jeszcze lepiej opowiedzieć o niej. O jej dzieciństwie oraz o dziadkach. W moich oczach pojawiły się iskierki radości ale i także smutku i nie pewności. Smutek ponieważ ojciec nic mi nie powiedział a jakże że Charles się nie odzywał, nie pewność w stosunku czy mój nowy wujek będzie chciał mi powiedzieć o niej. Podniosłam się z kanapy i kuśtykając na jednej nodze podreptałam do taty, przytuliłam go do siebie a następnie podeszłam do mojego nowego i pierwszego w życiu wujka. Nie pewnie stanęłam przy nim ale nie ze względu uczuciowych ale ze względów fizycznych. 
- Charles...znaczy wujku... Mogę mówić wujku?- spytałam a mężczyzna przytaknął zachęcająco, więc kontynuowałam mój monolog - Czy mógłbyś mi opowiedzieć o mamie? Wiesz tak dokładnie... jaka była w dzieciństwie, śmieszne historie z jej życia i tym podobne. Wiesz o co mi chodzi prawda?- spytałam a facet ponownie pokiwał głową znacząco. Wskazałam ręką na drzwi od kuchni a on poszedł w tamtym kierunku przytrzymując mi drzwi bym mogła na spokojnie wejść. Usiadłam przy czarnym blacie na wysokim, drewnianym, okładanym czarną skórą krześle i oparłam się o blat. Brunet wyjął dwa kubki z szafki z białego drewna i już miał robić nam kawę lub gorącą czekoladę w zależności co kto chciał gdy do pomieszczenia wszedł tata i oświadczył 
- Jest 6 nad ranem. Alex idź pospać przez godzinę i pójdziesz do szkoły. Nie możesz ponownie opuścić dnia w szkole ponieważ będziesz zdawać kolejny ten sam rok w szkole. Chcesz tego? - moje oczy się powiększyły i właśnie uświadomiłam sobie że mój ojciec się o mnie troszczy. Bez słowa wstałam i wszyłam w pomieszczenia dając każdemu z obojga moich opiekunów po buziaku w policzek. Chyba wracam do swojego poprzedniego "wcielenia" mojego prawdziwego ja. Tej ciągle uśmiechniętej dziewczyny, optymistycznie patrzącej na świat pod każdym względem. Moje życie zmieniło się o 180 stopni odkąd poznałam tych przygłupów którzy stali się moimi przyjaciółmi. Teraz nie potrafiłabym przeżyć bez nich jednego dnia. Powoli i ostrożnie sunęłam po schodach w górę do mojego pokoju. Kiedy tam weszłam bez zastanowienia rzuciłam się na łóżko i zasnęłam, gdyż byłam więcej niż nieprzytomna i nieżywa. 

*Godzinę później*
Obudził mnie tata, ale chyba tylko z grzeczności. Wiedziałam że będzie tu spać, ponieważ kto normalny jechałby na przedmieścia gdy stąd ma bliżej do pracy? Zerwałam się z łóżka, ogarnęłam i przebrałam się w nowe ciuchy. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do szkoły i ruszyłam na dół do kuchni gdzie słychać można już było głośne rozmowy moich przyjaciół. Podeszłam do stołu i usiadłam między Zaynem a Liamem i zabrałam się za jedzenie gofrów. Jak na godzinę snu byłam całkiem rześka i wypoczęta. Rozmowy przy stole ucichły kiedy zorientowałam się że kogoś brakuje. Wszyscy spuszczali wzrok lub odwracali spojrzenie byle tylko nie być tym który mi powie co tu nie pasuje. W końcu nasz daddy się zlitował i powiedział mi prawdę
- Pewnie jak się już zorientowałaś brakuje nam tu jednej z twoich przyjaciółek czyli Lea. Wyjechała wczoraj o 4 nad ranem kiedy to byłyście w szpitalu.. jej ojciec miał wypadek i nie sądzę by szybko wróciła.- po tych słowach spojrzałam na Harrego, z jego oczu nie wydobywał się ten blask co kiedyś, ta radość życia. A raczej przeciwnie, jego oczy miały w sobie pełno smutku. Vicky również nie była tak promienna jak zawsze, zresztą również jak i ja.
- No cóż życie. Miejmy nadzieje że wróci do nas prędko.- po tych słowach wszyscy się na mnie popatrzyli a Louis dodał
- Wyglądasz jakoś... inaczej... tak... milej?- wszyscy przytaknęli mu na wyraz zgody a ja uśmiechnęłam się do nich jak i również sama do siebie. Miło mi się zrobiło że ktoś to zauważył. Wyjęłam z torby iphona by zobaczyć która godzina a kiedy zobaczyłam że jest za 20 ósma powiedziałam to reszcie
- O kurwa jest 7:40- powiedziałam zgrabnie jak na dziewczynę przystało. Wszyscy zerwali się z krzeseł oprócz Niall'a który bez pośpiechu upychał sobie w buzi resztki śniadania. Ten to mógł by jeść i jeść. Z moją skręconą kostką nie mogłam prowadzić więc musiałam  oddać kluczyki Zaynowi... Okazało się wówczas że ta rzecz się nie zmieniła. Nadal nie chce by ten głupek prowadził mój samochód. Ale cóż innego wyjścia nie ma, w końcu jesteśmy "parą" Chociaż w sumie całkiem się ciesze z tego... no bo wiecie Zayn jest całkiem przystojny... ale jest konkretnym debilem bez mózgu, zadufaną w sobie świnią i do tego jest totalnym chamem... z resztą ja też ale to szczegół. Na szczęście okazał się z niego dżeltelmen i chłopak pomógł mi wsiąść do auta, następnie truchtem przeszedł na drugą stronę i sam wgramolił się na skórzaną tapicerkę. Popatrzył w lusterko, standardowo puścił sam do siebie oczko i odpalił silnik. Ruszył jako ostatni a reszta naszych przyjaciół już dawno byli na drodze w kierunku szkoły.
W samochodzie panowała niezręczna cisza i najwidoczniej Zayn postanowił ją przerwać pytaniem
- Jakie palny na dziś?- co prawda plany miałam na dziś wielkie a w skrócie znów znaleźć się w  elicie szkolnej. Tak właśnie znowu, kiedyś byłyśmy tam na czele wraz z Victorią jednak kiedy Zack ze mną zerwał załamałam się i wywalili mnie z tamtej grupy. Vicky mogła tam zostać jednak postanowiła odejść ze mną i również za to jej nienawidzą. Od tamtej pory króluje tam Lexi, Zack, wierne kopie Lexi oraz jacyś ludzie których nie znam.
- Tak... Postaram się wrócić do elity szkolnej. - po tych słowach brunet popatrzył się na mnie jak na jakiegoś debila i odpowiedział
- To ty tam kiedyś należałaś? W ogóle istnieje u was takie coś jak elita?- prychnął śmiechem. Według niego najprawdopodobniej takie coś jak elita szkolna istnieje tylko w filmach. Elity polegają na tym, że są to osoby najbardziej lubiane w danej szkole.
- Wyobraź sobie, że tak. - odpowiedziałam najspokojniej jak umiałam. Po tych słowach rozmowa się zakończyła. Do szkoły dojechaliśmy po 5 minutach a tam czekali już na nas nasi przyjaciele. Do tego koło Liam'a stała nasza nowo poznana tancerka Danielle. 

- Cześć- przywitałam się z brązowo-włosom i podeszłam do Vici.
- Mam sprawę, chodźmy już do szkoły- wyszeptałam jej do ucha. Ta przejęła moją torbę a ja ze śmiechem powiedziałam
- Nieś to mudżynie- po tych słowach znów zostałam obrzucona spojrzeniem debila- a teraz do rzeczy. Mam plan ponownego dostania się do Elity i wywalenia z tamtąd tej popierdolonej czwórki i reszty ludzi których nie znam.
- Dobre kochana. Zacny plan milordzino
- Wiem mudżynie- no myślałam że mnie pierdolnie w łeb po tych słowach - Masz jeszcze te zdjęcia tej naszej kochanej elity?- moja przyjaciółka pokiwała twierdząco głową w momencie przekroczenia progu szkoły.

------------------------------------------------------

Wesołych świąt mordki :D
Przepraszam że tyle mi zeszło ale wiecie święta itp. Miłego czytania i liczę na komentarz :D
Pozdro Cassie xoxo

7 komentarzy:

  1. KOCHAM ! < 333 Boskie ! Chcę znać ten plan xdd
    zapraszam do mnie http://leave-me-alone-boy.blogspot.com/ świeżo założony ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty czekam na next :* kocham cię kaszydło <3
    I zapraszam do sb http://foreveryoungeverever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. następny mordeczko.. mam nadzieje, że dla elity coś specjalnego przygotowałaś... ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej hej :) świetna historia, czekam na następny i mam nadzieję, że wpadniesz do mnie www.1d-diary.blog.onet.pl :) Mam nadzieję, że się spodoba. Pozdrawiam!x

    OdpowiedzUsuń
  5. LOVE THIS! Czekam na nexta. I życzę weny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Wiem, że późno, ale nominowałam cię do Liebster Award na moim blogu: http://outoftouchoutoflove.blogspot.com/

      Usuń
  6. To jest świetne...najlepsze imaginy jakie kiedykolwiek czytalam :)
    Kiedy bedzie następna część??? :* <3 xD

    OdpowiedzUsuń